Samookaleczanie się jest jednym z trudnych, bardzo trudnych tematów. Dla większości ludzi jest to temat do żartów, ale oni nigdy nie zrozumieją jak to jest. Nie zrozumieją osób z depresją, z zaburzeniem odżywiania, z napadami lęku, która ma myśli samobójcze. To nie oni przez to przechodzą i nie ważne jak bardzo chcieliby to zrozumieć nie uda im się. Takie osoby codziennie walczą z samym sobą, walczą, żeby dać rade. Nie macie pojęcia jak jest im ciężko. Cięcie się daje im ulge, możecie pomyśleć, że to nienormalne bo może i jest, ale oni tak odreagowują. Tak radzą sobie ze stresem, z niepowodzeniami, kłótniami. To daje im chwilowe ukojenie. Ból fizyczny sprawia, że zapominają o bólu psychicznym. Przez chwile czują się lepiej, ale potem znowu nienawidzą siebie, że byli zbyt słabi i znowu to zrobili. Takie osoby myślą, że nikt ich nie rozumie, że są same. A wiecie co? Osoby, które mają problemy z sobą, które się tną, najczęściej wyglądają na "szczęśliwych". W szkole, przy znajomych, przy rodzinie śmieją się, żartują, udają szczęśliwych i wszyscy im wierzą, ale kiedy są w domu sami, w swoim pokoju, zdejmują maski. Płaczą, krzyczą, szukają swoich żyletek. Idą do łazienki, patrzą w swoje odbicie w lustrze, w swoje oczy i płaczą jeszcze bardziej. Pojawia się nienawiść do samego siebie. Do wszystkiego co w nich. Bierzesz żyletkę, tniesz się. Czujesz jak krew spływa po Twojej ręce.
Z jednej strony powoduje to u Ciebie strach, ale z drugiej uspakaja. Mówią poźniej "to przez kota", "to tylko zadrapanie" . A co jest najzabawniejsze? To, że te osoby im wierzą, albo nie chcą znać prawdy. Cięcie się jest uzależnieniem, takim samym jak alkoholizm czy narkomania. To zostaje na całe życie. Jeśli znacie osoby, które się okaleczają, nie krzyczcie na nie, nie wyzywajcie, nie mówcie, że są nienormalne, nie odwracajcie się od nich. To im na pewno nie pomoże. Bądzcie przy tych osobach, pokażcie im, że mogą na was liczyć. Nie musicie wygłaszać im długich przemów, nie musicie mówić nic, po prostu badzcie dla nich. Okazujcie im miłość. A osoby które się okaleczają, nie powiem wam żebyście przestały to robić, chociaż chciałabym ale wiem, że i tak mnie nie posłuchacie. Wiem, że pomyślicie "gówno wiesz, nie przestane bo to mi pomaga". Ale starajcie się być silne, walczcie co sił. WALCZCIE. wiem, że to będzie trudne, wiem, doskonale wiem jakie to trudne. Ale nic ci się nie uda jeśli nie spróbujesz. Musimy walczyć. Porozmawiaj z kimś, to na prawdę pomaga. Wiem sama po sobie. Jeśli nie masz z kim możesz śmiało pisać do mnie, nie myśl, że się narzucasz, albo że mam cię gdzieś, bo tak nie jest! wysłucham cię, postaram się pomóc, po prostu będę, jeśli coś się dzieje napisz do przyjaciela albo do mnie.
“Myślę, że Ci najsmutniejsi ludzie zawsze najbardziej się starają rozweselić innych.
Bo wiedzą jak to jest, kiedy czujesz się kompletnie bezwartościowy.
I nie chcą, aby nikt inny czuł się podobnie.”
Bo wiedzą jak to jest, kiedy czujesz się kompletnie bezwartościowy.
I nie chcą, aby nikt inny czuł się podobnie.”
A wy co myślicie o samookaleczaniu? Jakie macie podejście do niego? + każde wyświetlenie, każdy komentarz czy obserwacja wywołuje ogromny uśmiech na mojej twarzy i daje mi motywacje do pisania:)

